Starty
Tako pisze Mateusz Bartel
26 czerwca 2026 · KS Polonia Wrocław
Ekstraliga 2026 zakończona!
Drużynowe Mistrzostwa Polski - Ekstraliga, Chotowa 15-24.06.2026, przeszły już do historii! Mistrzostwa, były dla nas udane ponieważ zajęliśmy 2. miejsce - tym samym, wywalczyliśmy 14. medal w historii naszych występów w Ekstralidze (21 sezonów).
Jak wyglądał tegoroczny sezon w elitarnych rozgrywkach? Poniżej nasz kapitan Mateusz Bartle, co nie co nam napisze:
Drugi to pierwszy rozczarowany, czyli podsumowanie Kapitana.
Za nami 9 dni zmagań w Drużynowych Mistrzostwach Polski. Tegoroczna Ekstraliga dostarczyła nam wielu emocji, bo rzadko zdarza się, żeby wszystkie najważniejsze rozstrzygnięcia ważyły się nie tylko do ostatniej rundy, ale wręcz do ostatnich posunięć - wystarczy powiedzieć, że o losie drugiego i trzeciego miejsca decydowała partia Nurkiewicz - Kosakowski, w której po wielkich emocjach doszło do końcówki H+G vs. H.
Nie jest tajemnicą, że mając w składzie dwoje mistrzów Polski - grającego u nas od wielu lat, Szymona Gumularza oraz debiutującą, Oliwię Kiołbasę (Oliwia Kiołbasa), mając doświadczonego lidera w osobie Pentali Harikrishny (Harikrishna Pentala), mając Jana Malka, najwyżej notowanego polskiego zawodnika młodego pokolenia, nie zapominając o reszcie naszych wyśmienitych graczy, marzyliśmy o tym, żeby złote medale wróciły do Wrocławia.
Pierwsze cztery rundy, które wygraliśmy, dawały na to nadzieję. Niestety, była również rysa na szkle - wygrane, które trafiały na nasze konto były wymęczone, albo wręcz fuksiarskie. Wyraźnie brakowało nam jakości, a fakt tego, że aż troje naszych zawodników zanotowało porażki (a mogło być tego dużo więcej) budził spory niepokój.
Obawy potwierdziły się w rundach 5 i 6. Najpierw pokonała nas Wieża Pęgów, a następnie Silesia Racibórz. W obu meczach nie wygraliśmy żadnej partii i o przypadku w wynikach nie mogło być mowy.
W tym trudnym momencie drużyna pokazała charakter. Przed finiszem nawet dobra gra mogła nam nie dać podium, ale przy sprzyjających wiatrach mogło się jeszcze zdarzyć, że zawody byśmy wygrali. Z każdym dniem nasza sytuacja się poprawiała, a w trakcie 9 rundy, w której pokonaliśmy naszego odwiecznego rywala, czyli Hetman GKS Katowice, był nawet moment, w którym można było wierzyć, że złoto zawiśnie na naszych szyjach. Mimo to, drugie miejsce - a można powiedzieć, że dzielone 1-3 - przyjmujemy z lekkim uśmiechem satysfakcji.
Tym razem poniżej możliwości zagrali nasi liderzy. W lepszych sezonach Harikrishna był postrachem pierwszej szachownicy, a Grandelius wyznacznikiem solidności na drugiej. Tym razem niemal codziennie drżeliśmy o wynik na obu deskach, co było niemałym zaskoczeniem zarówno dla drużyny, jak i dla samych zawodników.
Rolę liderów przejęli młodsi gracze. Fenomenalną formę potwierdził Szymon Gumularz, który zagrał komplet partii i zdobył 7 oczek. Nie gorzej poradził sobie Jan Malek, który z uwagi na problemy zdrowotne nie pojawił się w składzie na ostatnią rundę. Wynik 6/8 mogł być jeszcze lepszy, gdyby Janek wykorzystał szanse w partiach z Kozakiem i Kazakouskim.
Na mniej więcej swoim poziomie zagrał Krzysztof Raczek. Myślę, że już niedługo przy jego nazwisku zagoszczą literki GM, ale do tego potrzeba jeszcze trochę pewności siebie, bo umiejętności - moim zdaniem - nie brakuje.
Trudny debiut zaliczyła Oliwia Kiołbasa. Mistrzyni Polski grała bardzo nierówno, nawet na przestrzeni jednej partii zdarzały się jej momenty świetne, jak i takie, o których chciałaby zapomnieć. Mimo takiej sinusoidalnej postawy, Oliwia pokazała pazur w ostatniej rundzie, w której jej wygrana zapewniła drużynie medal.
Kapitan, czyli autor tych słów, grał tym razem mniej. Postawa nie imponowała, ale punkt w ostatniej rundzie sprawia, że i mój występ można ocenić na mały plusik.
Choć już myślimy o przyszłorocznym rewanżu, to jednocześnie z tego miejsca gratulujemy mistrzom Polski, czyli Silesii Racibórz i jej prezesowi, Piotrowi Chrobakowi. To piękny sukces na 35. lecie istnienia klubu. Gratulacje!
Pełne wyniki - TUTAJ